Rowerowe wycieczki z dziećmi wokół Kobylej Góry - trasy, wskazówki i co zobaczyć

Jest pewna magia w tym jak dziecko, które w domu trzeba prosić żeby wstało od tabletu, nagle przy rowerze zmienia się w kogoś kto pyta „kiedy jedziemy?" jeszcze przed śniadaniem. Las robi swoje. Rower robi swoje. I ta perspektywa - że można jechać dokądkolwiek, że droga przed tobą jest otwarta - robi resztę.

Okolice Kobylej Góry to jedno z lepszych miejsc w Wielkopolsce na rodzinne wycieczki rowerowe. Wzgórza Ostrzeszowskie dają zróżnicowany teren - nie jest to płaska równina jak w centrum regionu, są podejścia i zjazdy, są leśne dukty i wiejskie drogi, są miejsca gdzie widok otwiera się nagle i dziecko zatrzymuje się samo, żeby patrzeć.

Co jest w chatce

Oba domki - Chatka u Dawka i Solna Chatka - mają rowery do dyspozycji gości. Chatka u Dawka: dwa rowery dla dorosłych. Solna Chatka: dwa rowery dla dorosłych i dwa dla dzieci. Wszystkie w cenie pobytu, bez żadnych dopłat.

Jeśli jedzie was więcej albo dzieci są małe i potrzebują przyczepki - swój sprzęt możesz zabrać z domu, miejsca na parkingu nie brakuje.

Trasy - od krótkiej do całodniowej

Pętla wokół zalewu Blewązka - 4 km, do godziny

Idealna na pierwszą wycieczkę i dla najmłodszych rowerzystów. Wokół zalewu biegnie utwardzona ścieżka, niemal płaska, bez ruchu samochodowego. Zalew po lewej, las po prawej. W połowie można zatrzymać się na plaży, wejść do wody albo zjeść drugie śniadanie przy stole piknikowym. Wracasz tą samą trasą albo dookoła - zależy od formy grupy.

Trasa na Krzyż Milenijny - około 10 km w jedną stronę

To jest wyprawa na cały dzień. Z Kobylej Góry przez Zmyśloną Parzynowską pod Krzyż Milenijny - najwyższy szczyt Wielkopolski, 284 m n.p.m. Podejście na ostatnim odcinku jest strome i rower zazwyczaj prowadzi się pieszo, ale na szczycie jest nagroda - widok na kilkadziesiąt kilometrów w każdą stronę, a przy dobrej pogodzie można zobaczyć naprawdę daleko.

Na szczycie dzieci mogą wejść pod sam krzyż, zobaczyć Dzwon Jana Pawła II, posiedzieć na ławkach. Wróć tą samą drogą albo jedź dalej przez Marcinki - jest więcej opcji pętli.

Dla dzieci poniżej 7-8 lat ta trasa jest za długa, ale z przyczepką rowerową - spokojnie.

Szlak przez Myślniew do stadniny koni - około 8 km

Przez Myślniew prowadzi szlak czarny - leśnymi drogami i polami, do wsi Myślniew gdzie jest stadnina koni. Drewniana chata z 1746 roku po drodze, rzeźba Matki Boskiej z XIV wieku w środku - dla dzieci to może być mniej interesujące niż konie, ale konie na pewno robią wrażenie. Z powrotem tą samą drogą albo przez Parzynów.

Wycieczka do Kużnicy Myślniewskiej - 6 km

Niedaleka, ale ciekawa. Po drodze leśne dukty, a na miejscu pomnik przyrody - stuletni jałowiec, jeden z największych w Polsce. Dla dziecka które do tej pory nie widziało drzewa uznanego za pomnik przyrody - to jest chwila.

Kilka praktycznych wskazówek

Zacznij wcześnie. Czerwcowe poranki są chłodne i rześkie, leśne drogi jeszcze w cieniu. Południe w lipcu i sierpniu to nie jest najlepszy czas na wyjazd - upał w lesie jest jeszcze do zniesienia, ale na otwartych odcinkach maluch zaczyna narzekać po kwadransie.

Zabierz więcej wody niż myślisz że potrzebujesz. W lesie nie ma kranów, sklep jest w centrum Kobylej Góry.

Mapa. Urząd gminy wydał mapkę szlaków - warto zapytać właścicieli chatki o egzemplarz albo wydrukować przed przyjazdem. GPS też działa, ale w lesie bywa kapryśny.

Nagroda końcowa. Dzieci jadą lepiej kiedy wiedzą na co jadą - zanim wyruszy, wspomnij o koniach, o krzyżu na szczycie, o lodach przy zalewie. To działa.

Po powrocie

Rowery wracają pod chatę, dzieci idą na trampolinę albo plac zabaw, a Ty masz godzinę spokoju w ogrodzie z kawą. Albo wchodzisz do jacuzzi - po pięciu godzinach na rowerze to jest dokładnie to co potrzeba.

Wieczorem grillowanie. Bo tak powinien wyglądać dzień na wyjeździe.

Sprawdź cennik albo zadzwoń: +48 505 024 033.

Grillowanie z rodziną w wynajętym domku - dlaczego to lepsze niż restauracja

Masz za sobą rok pracy. Dzieci rosną szybciej niż planujesz. Ostatni wspólny posiłek bez telefonu na stole, bez pośpiechu, bez „jemy bo jeść trzeba" - kiedy to było?

Grillowanie przy wynajętym domku to jedno z tych prostych doświadczeń, które nie potrzebuje żadnego uzasadnienia. Wszyscy stoją wokół ognia, ktoś odpowiada za kiełbaski, ktoś za chleb, ktoś za to żeby dzieci nie podbiegały za blisko. Rozmawia się. Śmieje. Zdarza się że siada się przy stole o osiemnastej a wstaje o dwudziestej trzeciej.

W naszych chatkach w Kobylej Górze masz do tego wszystko czego potrzeba - i trochę więcej.

Sprzęt i miejsce

Każda chatka ma zadaszoną altanę z dużym grillem węglowym i miejscem na ognisko. To nie jest ten mały grill balkonowy ani jednorazowy z dyskontu - to prawdziwe miejsce na kilkugodzinne biesiadowanie z grupą. Altana jest zadaszona, więc nawet jeśli majowe niebo zdecyduje inaczej, grill zostaje.

Drewno do kominka dostajecie gratis - i część zawsze ląduje przy miejscu na ognisko. Na kiełbaski, na marshmallows, na ten moment kiedy gaśnie ogień i wszyscy siedzą w ciszy patrząc w żar.

Stół przy altanie mieści całą grupę - oba domki przyjmują do 12 osób, i tyle miejsc spokojnie znajdzie się przy wspólnym biesiadowaniu.

Co grillować - kilka sprawdzonych propozycji do zrobienia na miejscu

Kuchnia w domku jest w pełni wyposażona. Lodówka, kuchenka z piekarnikiem, wszystkie garnki i naczynia. Możesz przywieźć z domu gotowe marynaty albo zrobić je na miejscu - poniżej trzy rzeczy, które zawsze wychodzą przy grupowym grillowaniu.

Karkówka w marynacie miodowo-musztardowej - karkówka w plastrach, łyżka miodu, łyżka musztardy, czosnek, oliwa, sól i pieprz. Marynata na minimum dwie godziny, najlepiej całą dobę w lodówce. Na grillu 4-5 minut z każdej strony. Nie przesuszaj.

Warzywa z rusztu - cukinia, papryka, cebula pokrojona w grube plastry, kukurydza w połówkach. Posmarowane oliwą z solą i tymiankiem. 3 minuty z każdej strony. Wychodzą lepiej niż myślisz.

Kiełbaski dla dzieci - tak, to banał. Ale kiedy dziesięciolatek sam trzyma patyk z kiełbaską nad ogniskiem i sam decyduje kiedy jest gotowa, jest z tego dumny jak ze zdobytego szczytu. I bardziej mu smakuje.

Rytm dobrego dnia przy grillu

Nie ma przepisu, ale jest pewien naturalny rytm, który się sprawdza.

Południe - zakupy. Biedronka jest pięć minut od Chatki u Dawka, Dino sześć minut od Solnej Chatki. Możesz też wszystko przynieść z domu - do wyboru.

Czternasta - rozpalanie. To jest dobry moment żeby delegować dzieciom odpowiedzialne zadanie. Układanie węgla jest z jakiegoś powodu przez dzieci traktowane z absolutną powagą.

Szesnasta - pierwsze rzeczy na ruszcie. Warzywa jako pierwsze, mięso kiedy żar jest odpowiedni.

Osiemnasta - stół gotowy, jedzenie gotowe, wszyscy siadają. Albo prawie wszyscy, bo zawsze ktoś jeszcze coś dokłada na ruszt.

Dwudziesta - ognisko. Ktoś wyciąga gitarę albo nie. Dzieci dostają kijki. Robi się ciemno, ale nikt nie wchodzi do środka.

Co jeszcze jest na zewnątrz

Przy Chatce u Dawka: zadaszona altana, boisko wielofunkcyjne, huśtawka trzyosobowa, fotel bujany, plac zabaw, mini golf. Przy Solnej Chatce: duży taras z długim stołem, grill, miejsce na ognisko, hamak.

Czyli kiedy grill się dopala i dzieci robią się głodne a dorośli jeszcze siedzą - każde znajdzie swoje miejsce. Jedni przy stole, inni na huśtawce, maluch w piaskownicy z widokiem na alternatywę wobec zabawy.

Zalew Blewązka jest pięć minut spacerem - jeśli macie ochotę na popołudniowy spacer przed grillowaniem albo po nim. Wieczorny spacer wokół zalewu z latarkami jest przez dzieci traktowany jak wyprawa.

Kiedy grillowanie się naprawdę opłaca

Czerwiec, lipiec, sierpień - oczywiste. Ale majówka i Boże Ciało też dają radę - pierwsze ciepło roku, wszystko się budzi i grillowanie przy altanie zamiast w ogrodach w mieście jest po prostu innym doświadczeniem.

Wrzesień to ukryty skarb - powietrze rześkie, grzyby można zebrać rano i wieczorem smażyć na grillu, tłumów nie ma.

Sprawdź cennik, a jak masz pytania - zadzwoń: +48 505 024 033. Chatki: Chatka u Dawka i Solna Chatka.

Sauna infrared - czym się różni od tradycyjnej i dlaczego tak dobrze działa

Pamiętasz to uczucie po dobrym seansie w saunie? Kiedy wychodzisz i przez kolejną godzinę masz wrażenie że jesteś zrobiony z waty - rozluźniony, spokojny, lekki. Mięśnie przestały boleć, myśli zwolniły. To właśnie po to ludzie wchodzą do sauny - nie żeby się pocić, ale żeby z niej wyjść inaczej niż weszli.

W naszych chatkach jest sauna infrared. Nie fińska, nie parowa - z promieniowaniem podczerwonym. Brzmi technicznie, ale w praktyce jest prostsza i łagodniejsza niż klasyczna sauna. I działa trochę inaczej - w sposób, który wiele osób odkrywa dopiero przy pierwszym pobycie.

Czym sauna infrared różni się od tradycyjnej

W klasycznej saunie fińskiej temperatura powietrza sięga 80-100 stopni Celsjusza. Grzejesz się powietrzem - siedzisz w gorącym pomieszczeniu i pocisz. Dla wielu osób to jest za intensywne, szczególnie kiedy ma się problemy z ciśnieniem albo po prostu jest się wrażliwym na upał.

Sauna infrared działa inaczej. Temperatura kabiny wynosi zazwyczaj 45-60 stopni - czyli znacznie niżej - ale promieniowanie podczerwone przenika bezpośrednio w głąb tkanek, ogrzewając ciało od środka, a nie z zewnątrz. Efekt jest podobny do słońca w ciepły letni dzień - przyjemne, głęboko grzejące ciepło, które rozluźnia mięśnie bez uczucia duszności.

To sprawia że sauna infrared jest bardziej dostępna dla osób, które klasyczną sauny nie tolerują - starszych, tych z nadciśnieniem (choć zawsze warto zapytać lekarza), tych którzy po prostu nie lubią bardzo wysokich temperatur. Można siedzieć dłużej i wychodzi się z niej bardziej zrelaksowanym niż zmęczonym.

Co konkretnie czujesz i co to daje

Pierwsze kilkanaście minut to stopniowe rozgrzewanie. Zaczynasz się pocić - ale nie gwałtownie jak w fińskiej saunie, spokojnie i równomiernie. Mięśnie miękną. Jeśli miałeś napięte ramiona od całego tygodnia przy biurku - właśnie teraz to czujesz jak odpuszczają.

Promieniowanie podczerwone poprawia krążenie krwi, co pomaga w regeneracji mięśni po wysiłku fizycznym i łagodzi bóle stawów. Regularni bywalcy sauny infrared mówią że śpi im się lepiej tej nocy - i to nie jest tylko zmęczenie, to rzeczywisty efekt na układ nerwowy.

Poza fizycznym działaniem jest jeszcze coś trudniejszego do opisania - te dwadzieścia minut w ciepłej kabinie, w ciszy, bez telefonu, bez niczego - jest jednym z niewielu momentów podczas urlopu kiedy mózg naprawdę wyłącza. Nie spowalnia. Wyłącza. I na to nie ma substytutu.

Jak korzystać z sauny w naszych chatkach

Sauna jest w SPA Room na parterze - tym samym pomieszczeniu co jacuzzi i grota solna. Jest czteroosobowa, wyposażona w maty podczerwieni, jonizator i aromaterapię. Dostępna przez całą dobę pobytu, bez dopłat, bez rezerwacji.

Typowy seans to 20-30 minut, z krótkimi przerwami na schłodzenie się pod prysznicem. Jeśli robisz to pierwszy raz - zacznij od 15 minut i posłuchaj jak się czujesz. Pij dużo wody.

Najlepiej działa w zestawie: sauna → zimny prysznic → grota solna → jacuzzi. Albo w odwrotnej kolejności. Każdy znajduje swoją kolejność po pierwszym razie.

Wieczór albo rano?

Oba mają sens, ale działają inaczej.

Sauna wieczorem - po kolacji, kiedy dzieci już śpią - kończy się głębokim snem. Rozluźnione ciało zasypia szybciej i lepiej. Wstajesz następnego dnia jakbyś spał dwie godziny dłużej niż zwykle.

Sauna rano - przed śniadaniem, kiedy budynek jeszcze cichy - to jest ta chwila która nadaje reszcie dnia inny rytm. Spokojniejszy. Mniej reaktywny.

W Chatce u Dawka i Solnej Chatce sauna jest do dyspozycji przez całą dobę. Korzystanie wliczone w cenę pobytu. Sprawdź cennik i zadzwoń: +48 505 024 033.

Jagody i grzyby w lasach Kobylej Góry - kiedy jechać i gdzie szukać

Jest takich kilka rzeczy, które jako dzieci robiło się bez zastanowienia, a które gdzieś po drodze - między dorosłością, miastem i kalendarzem - zniknęły z życia. Chodzenie po lesie z koszem jest jedną z nich. Schylanie się po każdy grzyb z osobna. Jedzenie jagód prosto z krzaka, zanim zdążysz pomyśleć że powinny być umyte.

Lasy wokół Kobylej Góry to idealne miejsce żeby to odzyskać. Połowa terenu gminy to lasy sosnowe i świerkowe - gęste, ciche, zadbane. I pełne tego czego szukasz: latem jagód i borówek, późnym latem i jesienią prawdziwków i kozaków, które w tych stronach rosną naprawdę okazałe.

Kiedy po jagody, kiedy po grzyby

Sezon jagodowy zaczyna się tu zazwyczaj w czerwcu i trwa przez większą część lipca. Leśne jagody - nie te ze sklepu, nie te hodowlane - małe, intensywnie niebieskie, z tym charakterystycznym smakiem którego nie da się podrobić. Kilka godzin w lesie i można wrócić z pełnym wiadrem, z fioletowymi palcami i z dziesięciolatkiem, który nagle stał się najbardziej zaangażowaną osobą w grupie.

Grzyby pojawiają się wcześniej niż większość myśli. Pierwsze gatunki już w maju i czerwcu, ale szczyt sezonu na prawdziwki i kozaki przypada na sierpień, wrzesień i październik. Lasy pod Kobylą Górą słyną z dorodnych prawdziwków - to zasługa gleby i mikroklimatu, który jest tu wyjątkowy. Mówią to miejscowi, ale potwierdzają goście, którzy wracają tu co roku specjalnie w tym terminie.

Jak to wygląda w praktyce

Las zaczyna się dosłownie za płotem Solnej Chatki - graniczy bezpośrednio z działką. Budzisz się rano, bierzesz kosz, wychodzisz. Nie musisz nigdzie jechać, nie musisz szukać parkingu, nie musisz tłumaczyć dzieciom gdzie idziemy. Po prostu wychodzisz w las.

Do Chatki u Dawka las jest widoczny z okna. Kilka minut drogi pieszo i jesteś między sosnami.

Grzybobranie z dziećmi to osobna historia. Kilkulatek z koszem, który biegnie między drzewami i woła że coś znalazł, i patrzy na ciebie oczekując potwierdzenia że to dobry grzyb - to jest ten rodzaj chwili, dla których warto wyjeżdżać z miasta. Poza tym uczy skupienia, cierpliwości i obserwowania - rzeczy, których żaden tablet nie nauczy.

Co zrobić z tym co zbierzesz

Kuchnia w obu chatkach jest w pełni wyposażona - patelnie, garnki, piekarnik. Jagody na naleśniki albo placki - klasyka. Grzyby smażone z cebulą na maśle, albo do sosu, albo po prostu na grzance - to jest kolacja, która smakuje inaczej niż cokolwiek z restauracji, bo sama ją zebrałeś dwie godziny wcześniej.

Jeśli grzyby wychodzą w nadmiarze - można je wysuszyć. Chatka ma wszystko czego potrzeba.

Wrzesień i październik - najlepszy moment

Jeśli szukasz terminu kiedy Kobyla Góra jest najpiękniejsza i najmniej tłoczna jednocześnie - to jest wrzesień. Lasy złote i brązowe, powietrze rześkie i czyste, grzyby w pełnym sezonie, tłumów turystycznych nie ma. Zalew jeszcze działa, spacery są przyjemne bo nie ma upału.

I chatki są dostępne - bo większość ludzi myśli że sezon skończył się z sierpniem. A sezon na Kobylą Górę kończy się dopiero kiedy zaczyna się zima. A zimą zaczyna się inny sezon.

Sprawdź dostępność we wrześniu i październiku, zadzwoń: +48 505 024 033 albo zajrzyj na cennik. A na miejscu czekają Chatka u Dawka i Solna Chatka - ta druga z lasem dosłownie za progiem.

Weekend z Poznania - gdzie uciec, żeby naprawdę odpocząć

Piątkowe południe. Za oknem biurowym Poznań szumi, korek na Roosevelta, powiadomienia na telefonie nie milkną. I wtedy przychodzi ta myśl - gdzieś stąd uciec. Najlepiej już dziś po południu. Gdzieś gdzie cisza jest prawdziwa, nie ta z zatyczek do uszu.

Kobyla Góra. Dwie godziny z centrum Poznania i jesteś w miejscu, gdzie jedynym dźwiękiem wieczorem jest drewno trzaskające w kominku i śmiech przy stole. To nie jest reklama. To jest propozycja dla ludzi, którzy mają dość tygodnia i chcą weekend, który naprawdę coś zmieni.

Dwie godziny i zupełnie inny świat

Z Poznania do Kobylej Góry jest około 130 km i dwie godziny spokojnej jazdy - przez A2, potem S11 na południe, a dalej przez Ostrów Wielkopolski i Ostrzeszów. Trasa prowadzi przez coraz spokojniejszy krajobraz - wielkie miasto zostaje za plecami, pojawiają się pola, potem lasy, potem ten moment kiedy wjeżdżasz między sosny i czujesz że dotarłeś.

Dwie godziny to nic. Szczególnie jeśli wieczorem czeka Cię gorące jacuzzi, sauna i cisza, której w Poznaniu po prostu nie ma.

Co na Ciebie czeka

Mamy dwa drewniane domki z bali - każdy wynajmowany w całości, tylko dla Twojej grupy. Żadnego hotelu z obcymi za ścianą, żadnej recepcji z regulaminem wywieszonym przy wejściu. Wchodzisz, jesteś u siebie. Na weekend, na tydzień - jak chcesz.

Chatka u Dawka to 170 metrów kwadratowych drewnianego domu, cztery sypialnie i prywatne SPA, o którym zaraz. Dobra na wyjazd we dwoje, z przyjaciółmi albo z rodziną. Solna Chatka ma pięć sypialni i plac zabaw w kształcie statku - jeśli jedziesz z dziećmi, to tutaj.

Obie chatki stoją niedaleko siebie, więc dwie rodziny mogą zarezerwować obydwie i mieć prywatność, a przy tym być wystarczająco blisko żeby wspólnie grillować wieczorami.

SPA, które naprawdę robi robotę

To jest ta część, o której ludzie piszą w opiniach. W każdym domku jest osobne pomieszczenie SPA - jacuzzi czteroosobowe z koloroterapią, sauna z promieniowaniem podczerwonym i grota solna z tężnią solankową. Wszystko razem, wszystko tylko dla Ciebie, dostępne przez całą dobę bez żadnych dopłat.

Grota solna to rzadkość nawet w dużych miastach. Tutaj siedzisz kilkanaście minut wśród brył soli, przy dźwięku spływającej solanki i relaksacyjnej muzyce, i czujesz jak płuca oddychają głębiej. Brzmi jak reklama spa w luksusowym hotelu, a jest w cenie noclegu w drewnianym domku w Wielkopolsce.

Na zewnątrz czeka jeszcze balia ogrodowa - gorąca woda, drewno w piecu, otwarte niebo nad głową. Szczególnie zimą, gdy para unosi się w mroźnym powietrzu i patrzysz w gwiazdy. To jest ten moment, po który przyjeżdża się z daleka.

Co robić w Kobylej Górze

Zalew Blewązka jest pięć minut spacerem od chatki - 18 hektarów wody z piaszczystą plażą, wypożyczalnią kajaków i rowerów wodnych. Latem można tu spędzić cały dzień i nie mieć ochoty wracać. Wokół zalewu biegnie ścieżka spacerowa, można ją pokonać pieszo lub rowerem - rowery są przy domku, bez dopłat.

Dla tych co lubią trochę więcej aktywności - szlaki piesze i rowerowe w Wzgórzach Ostrzeszowskich, najwyższy szczyt Wielkopolski ze spektakularnym widokiem na 30-40 km w każdą stronę, lasy do grzybobrania. A przy samym zalewie działa sezonowy park rozrywki z parkiem linowym, parkiem dmuchańców i wykopaliska dinozaurów dla dzieci.

Ale szczerość wymaga przyznania - większość gości nie wyjeżdża z chatki zbyt daleko. Bo po co, skoro bilard, sauna, jacuzzi, altana z grillem i kominek są na miejscu.

Dobry moment na rezerwację

Weekendy majowe, Boże Ciało, sierpień - to terminy, które znikają najszybciej. Jeśli planujesz wyjazd z grupą przyjaciół albo z rodziną w sezonie, warto pomyśleć wcześniej niż się wydaje.

Poza sezonem Kobyla Góra jest jeszcze piękniejsza. Jesień z grzybami i kolorowymi lasami, zima z balią w śniegu i sauną po mroźnym spacerze - to są rzeczy, o których poznańscy goście piszą nam przy kolejnej rezerwacji. Tak, wracają.

Zajrzyj na cennik i zadzwoń kiedy masz chwilę: +48 505 024 033

Jacuzzi czy balia ogrodowa - czym się różnią i które wybrać

Jest piątkowy wieczór, jesteś w drewnianej chatce w środku lasu, i masz do wyboru dwie rzeczy: wejść do jacuzzi w ciepłym SPA Room albo wyjść na zewnątrz, gdzie czeka gorąca balia i niebo pełne gwiazd. Temperatura powietrza - kilka stopni. Temperatura wody - czterdzieści.

Którą wybierasz?

To pytanie zadaje sobie większość gości przy pierwszym pobycie. I większość z nich - szczególnie ci, którzy nigdy wcześniej nie siedzieli w gorącej bali zimą - mówi potem, że balia wygrała. Ale żeby wybrać świadomie, warto wiedzieć czym się te dwa doświadczenia naprawdę różnią.

Jacuzzi - ciepło, masaż, koloroterapia

Jacuzzi w Chatce u Dawka i Solnej Chatce to czteroosobowa wanna z hydromasażem i koloroterapią, zamontowana wewnątrz w osobnym pomieszczeniu SPA. Jest ogrzewana elektrycznie, co oznacza że jest gotowa do użycia niemal od razu - wchodzisz, nastawiasz temperaturę, woda się podgrzewa i po kilku minutach możesz korzystać.

W środku jest ciepło, sucho i komfortowo. Możesz siedzieć w jacuzzi godzinami, nie martwiąc się o pogodę za oknem. Masujące dysze pracują na mięśnie pleców, ramion i nóg - to szczególnie doceniają osoby wracające z długich podróży albo tygodnia przy biurku. Koloroterapia - delikatne podświetlenie wody w różnych kolorach - to drobiazg, ale przyjemny drobiazg, szczególnie wieczorem przy przyciemnionym świetle.

Jacuzzi jest też bliżej reszty SPA Room - dosłownie kilka kroków od sauny i groty solnej. Można łączyć zabiegi: kwadrans w grocie solnej, potem sauna, potem schłodzenie pod prysznicem, potem jacuzzi. To taki mały prywatny rytuał, który robi cuda po ciężkim tygodniu.

Balia ogrodowa - coś zupełnie innego

Balia to drewniana wanna ogrzewana piecem na drewno. Stoi na zewnątrz, pod gołym niebem. Żeby z niej skorzystać, trzeba rozpalić piec i poczekać dwie-trzy godziny aż woda osiągnie 38-40 stopni Celsjusza - to część rytuału. Zbierasz drewno, rozpalasz, czekasz. W tym czasie macie ognisko, kolację przy stole na tarasie, pierwsze piwo wieczoru.

I wtedy wchodzisz. Gorąca woda po szyję, mroźne powietrze na twarzy, nad głową czarne niebo albo gwiazdy. Para unosi się wokół. Cisza albo cichy śmiech w grupie. Wychodzisz po dziesięciu minutach, schładzasz się, wchodzisz znowu.

W Solnej Chatce balia ma zadaszenie - możesz korzystać nawet podczas deszczu, co jest sporym atutem przy polskiej pogodzie. W obu chatkach drewno do rozpalenia jest w cenie, nie musisz niczego dokupować.

Które jest dla kogo

Jacuzzi jest lepszym wyborem jeśli zależy Ci na wygodzie i chcesz połączyć je z resztą SPA - sauną i grotą solną. Świetnie sprawdza się o każdej porze dnia, gdy po prostu chcesz się rozluźnić i nie musisz czekać. Jest też lepszym wyborem dla starszych osób albo tych, którym zimno powietrze nie służy.

Balia jest czymś więcej niż kąpielą - to doświadczenie. Jest lepsza wieczorem niż o południu, lepsza w grupie niż w pojedynkę, lepsza zimą niż latem. Jeśli jedziesz z przyjaciółmi na weekend i chcecie czegoś, o czym będziecie mówić przez kolejny rok - to jest właśnie to. Kontrast gorącej wody i mroźnego powietrza działa na ciało i głowę w sposób, którego żadne miejskie spa nie jest w stanie odtworzyć.

A może jedno i drugie?

W naszych chatkach masz dostęp do obu - jacuzzi wewnątrz i balia na zewnątrz. Balia jest dostępna jako opcja dodatkowa. Możesz zacząć wieczór od jacuzzi, a kiedy temperatura na zewnątrz spadnie i gwiazdy wyjdą - przesiąść się do balii.

Jedyna odpowiedź na pytanie „które wybrać" brzmi: po co wybierać.

Sprawdź co jest dostępne w każdym domku i rzuć okiem na cennik z opcją balii. Rezerwacje telefonicznie: +48 505 024 033

Wczasy dla dwóch rodzin - jak to zorganizować żeby wszyscy byli zadowoleni

Byliście kiedyś na wspólnych wakacjach z inną rodziną? Jeśli tak, wiecie że to może być jedno z najlepszych wspomnień wakacyjnych w historii. Albo coś, o czym nie chcecie rozmawiać przez kolejne dwa lata. Wszystko zależy od jednej rzeczy - czy miejsce, które wybierzecie, ma dość przestrzeni żeby każda rodzina miała swój oddech.

W Kobylej Górze mamy na to gotową odpowiedź. Dwa osobne domki, każdy na wyłączność dla jednej rodziny, sto metrów od siebie. W dzień razem - wieczorem każdy wraca do swojego. To jest ten złoty środek, który sprawia że wyjazd grupowy nie kończy się kłótnią o to kto zajął łazienkę.

Dwa domki - jeden wspólny wyjazd

Chatka u Dawka i Solna Chatka stoją niedaleko siebie. Obie mają 170 metrów kwadratowych, pełne wyposażenie kuchenne, kominek, salony i SPA z jacuzzi, sauną i grotą solną. Każda mieści do 12 osób.

Chatka u Dawka ma cztery sypialnie - dobra dla rodziny z mniejszą liczbą dzieci albo dla pary z dziećmi dorosłymi. Solna Chatka ma pięć sypialni i plac zabaw w kształcie statku - naturalny wybór jeśli w grupie są dzieci w wieku 3-12 lat, bo te z placu zabaw nie będą chciały schodzić.

Każdy dom jest osobną przestrzenią - każda rodzina ma swoją prywatność, swój kominek, swoją kuchnię, swoje SPA. Nic wspólnego - poza ogniskiem i grillem wieczorami, które są najlepszą częścią wspólnych wakacji.

Co dzieci będą robiły przez cały czas

To jest to pytanie, które zadaje każdy rodzic planujący wyjazd grupowy. Bo jeśli dzieci są szczęśliwe i zmęczone wieczorem, to reszta sama się układa.

Na terenie obu domków czeka trampolina, plac zabaw, mini golf z 10 dołkami, piłkarzyki, stół do ping-ponga, boisko wielofunkcyjne i rowery. Pięć minut spacerem - zalew Blewązka z plażą i wypożyczalnią kajaków. A przy zalewie, w Drewnianej Chałupie, działa sezonowy park rozrywki: park linowy z trzema trasami o różnym poziomie trudności, dmuchańce, wykopaliska dinozaurów gdzie dzieci dostają mapę i łopatkę, i szukają ukrytych replik skamieniałości. Dla dzieci w każdym wieku coś innego - i każde z nich o 21 pada zmęczone w pościel.

Co daje rodzicom dwie godziny przy kominku i spokojny wieczór. Albo godzinę w saunie. Albo jedno i drugie.

Co dorośli będą robili kiedy dzieci śpią

Najpierw cisza. Potem sauna - każdy domek ma własną, czteroosobową, z promieniowaniem podczerwonym i aromaterapią. Potem grota solna - kwadrans wśród soli i tężni solankowej, który działa lepiej niż tabletka na stres. Potem jacuzzi, przy ściemnionym świetle i koloroterapii.

Albo balia ogrodowa na zewnątrz - gorąca woda, gwiazdy, cisza lasu. Jeśli ktoś z grupy chce masaż - przy rezerwacji z wyprzedzeniem można umówić masażystę, który przyjeżdża do domku.

I ognisko. Zawsze ognisko.

Logistyka wspólnego wyjazdu

Dwie rodziny, dwa domki, jedna wspólna rezerwacja - ale dwa osobne terminy płatności. Każdy domek rezerwuje się osobno, co jest dla wielu rodzin wygodniejsze niż dzielenie jednej faktury.

Warto pamiętać że oba domki mają dostawki - jeśli w grupie jest ktoś, kto nie zmieści się w standardowej liczbie sypialni, można dołożyć dostawkę za 80 zł od osoby. Drewno do kominka w obu chatkach gratis. Bieżące sprzątanie przez cały pobyt po stronie gości - końcowe w cenie.

Sklep Biedronka jest pięć minut od Chatki u Dawka, Dino sześć minut od Solnej Chatki. Na zakupy przed przyjazdem warto wziąć to pod uwagę, ale jeśli zapomnicie czegoś w domu - niedaleko.

Kiedy rezerwować

Letnie terminy - szczególnie lipiec i sierpień - schodzą szybko. Jeśli planujecie wyjazd dwóch rodzin w wakacje i chcecie mieć oba domki w tym samym terminie, warto dzwonić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Długie weekendy majowe, Boże Ciało i sylwester - to samo. Terminy poza sezonem są zazwyczaj bardziej dostępne i spokojniejsze - Kobyla Góra jesienią to grzybobranie, kolorowe lasy i wieczory przy kominku bez tłumów turystów.

Sprawdź cennik obu domków i zadzwoń - opowiemy jak to najlepiej zaplanować: +48 505 024 033

Pierwsze wakacje z niemowlakiem - co zabrać, na co uważać i dlaczego domek to lepszy wybór niż hotel

Ktoś kiedyś powiedział że z niemowlakiem nie ma wakacji, jest tylko zmiana miejsca. Trochę prawdy w tym jest. Ale jest też prawda druga: pierwsza wspólna podróż z małym dzieckiem może być jednym z piękniejszych doświadczeń - jeśli wybierzesz miejsce, które ją ułatwia, a nie komplikuje.

Domek zamiast hotelu to pierwsza i najważniejsza decyzja. I tu wyjaśniam dlaczego.

Dlaczego domek, a nie hotel z niemowlakiem

Hotel z niemowlakiem to: wspólny pokój dla całej rodziny, cienkia ściana za którą śpi obcy człowiek i słyszy każdy płacz o trzeciej w nocy, śniadanie o ustalonej godzinie kiedy maluch ma własne zdanie na temat harmonogramu dnia, i poczucie że jesteś gościem którego pobyt ma regulamin.

W domku jest inaczej. Masz cały dom - salon, kuchnie, kilka sypialni. Niemowlak może spać w osobnym pokoju jeśli chcesz, możesz gotować kiedy chcesz i co chcesz, możesz karmić o każdej godzinie przy własnym stole. Nie patrzysz na nikobycie innego i nikt nie patrzy na Ciebie.

To jest ta różnica, która po pierwszej nocy sprawia że myślisz - dlaczego wcześniej nie wpadliśmy na ten pomysł.

Co jest w chatkach dla niemowlaków

W obu chatkach - Chatce u Dawka i Solnej Chatce - jest przygotowane wyposażenie dla najmłodszych: łóżeczko z przewijakiem, krzesełko do karmienia, wanienka i nocnik. Nie musisz tego wieźć z domu - wieziecie auto pełne i tak.

Kuchnia jest w pełni wyposażona - garnki, czajnik, mikrofalówka, wszystko co potrzebne do przygotowania jedzenia dla małego. Lodówka z zamrażalnikiem - jeśli gotujesz z wyprzedzeniem i mrozisz, to spokojnie.

Działka jest w całości ogrodzona. To jest szczegół który rodzice małych dzieci doceniają bardziej niż cokolwiek innego - wychodzisz na zewnątrz i nie musisz trzymać dziecka za rączkę przez cały czas.

Wiek - od kiedy warto jechać

Z noworodkiem - to zależy od rodzica. Jedni jadą po sześciu tygodniach, inni wolą poczekać do trzech miesięcy. Domek jest bezpieczny dla każdego wieku - nie ma skomplikowanej infrastruktury, nie ma basenu, nie ma schodów których dziecko mogłoby nie ogarnąć.

Z niemowlakiem w wieku 3-6 miesięcy - idealny czas na pierwsze wyjazdy. Maluch dużo śpi, jest wystarczająco łatwy w transporcie, a Ty możesz wreszcie oddychać w innym miejscu niż własne cztery ściany. Poranki przy kominku, spacer wokół zalewu z wózkiem (ścieżka jest utwardzona i równa), popołudnie w ogrodzie.

Z niemowlakiem powyżej 6 miesięcy - jest już więcej możliwości. Siada, reaguje na otoczenie, interesuje go wszystko. Taras, ogród, dźwięki lasu - to jest dla niego nowe i fascynujące środowisko.

Co zabrać - lista praktyczna

Koniecznie z domu:

Co znajdziesz na miejscu:

Kilka praktycznych wskazówek

Jedź kiedy maluch ma zaplanowaną porę snu - jeśli trasy są 2-3 godzinne, dzieci często śpią przez całą drogę. Planuj przyjazd tak żebyś miał czas na rozpakowanie zanim maluch się zbudzi głodny i zmęczony.

Zostań dłużej niż weekend. Z niemowlakiem pierwszy dzień jest zawsze przystosowaniem - do nowego miejsca, nowych zapachów, nowego łóżeczka. Drugi dzień jest już lepszy. Trzeci jest najpiękniejszy. Tydzień tutaj jest więcej wart niż trzy weekendy.

Nie planuj za dużo. Głównym planem jest odpoczynek - Twój i dziecka. Zalew jeśli będzie ładna pogoda. Las jeśli będzie ochota. Sauna wieczorami kiedy maluch śpi. Reszta sama się ułoży.

Zajrzyj na cennik i zadzwoń żeby dopytać o szczegóły: +48 505 024 033.

Zalew Blewązka - wszystko co warto wiedzieć przed przyjazdem

Kiedy pytasz kogoś z Kobylej Góry co tu warto zobaczyć, odpowiada jednym słowem: Blewązka. Nie dlatego że nie ma innych atrakcji - są, i to ciekawych. Ale zalew jest tym centrum grawitacji, wokół którego wszystko tu się kręci. Latem przyciąga tłumy z okolicznych miast, poza sezonem daje tę spokojną, leniwą przestrzeń nad wodą, której w Polsce coraz trudniej szukać.

Jeśli planujesz wyjazd do Kobylej Góry i chcesz wiedzieć co Cię czeka - czytaj dalej.

Gdzie jest i jak duży

Zalew Blewązka leży w centrum Kobylej Góry, zasilany przez rzekę Meresznicę. Wybudowany w latach 1978-1983, ma 18 hektarów powierzchni, 900 metrów długości i do 7 metrów głębokości w najgłębszym miejscu. W całości otoczony borami sosnowymi, co sprawia że nawet w lipcu jest tu cieniem i chłodem kiedy wychodzisz z wody.

Od naszych chatek - pięć minut spacerem. Dosłownie - wychodzimy z furtki, idziemy pięć minut i jesteśmy na plaży. Nie ma tu problemu z parkowaniem, nie trzeba szukać wolnego miejsca, nie trzeba pakować auta.

Plaże i kąpieliska

Wokół zalewu jest kilka plaż, z których wschodnia - główna - ma łagodne zejście do wody i piaszczystą plażę. Rodzice z małymi dziećmi cenią właśnie to: wchodzisz spokojnie, bez nagłego głębszego miejsca, dziecko może brodzić długo zanim woda sięgnie kolan.

Dno jest piaszczyste, woda w sezonie czysta. Przy plaży stoły piknikowe, kosze. Wokół całego zalewu biegnie utwardzona ścieżka - około 4 km okrążenia, równa i szeroka, dobra z wózkiem i z rowerem.

Co można robić na wodzie

Przy zalewie działa wypożyczalnia sprzętu pływającego - kajaki, rowery wodne, łódki. Latem można pływać na SUPie. Na wodzie działa ostrzeszowski klub jachtowy „Orion" i szkoła windsurfingu - wiatr przy zalewie jest regularny, warunki do żeglowania i windsurfingu dobre. Jeśli nigdy nie próbowałeś windsurfingu, możesz się tu zapisać na kurs.

Wędkarze też wiedzą o Blewązce od lat - zalew jest systematycznie zarybiany przez Koło PZW Ostrzeszów. Złowisz tu szczupaka, okonia, karpia, sandacza, bolenia, suma, lina, płoć, leszcza i kilka innych gatunków. Organizowane są tu cykliczne zawody wędkarskie o Puchar Wójta Gminy Kobyla Góra.

Co jest na brzegu

Przy głównej plaży kilka punktów gastronomicznych - w tym Drewniana Chałupa, restauracja nad samą wodą z menu które wychodzi ponad standard typowej plażowej knajpy. Latem działa tu też park rozrywki z parkiem linowym, dmuchańcami, wykopaliska dinozaurów dla dzieci i snow tubingiem.

Wokół zalewu są ławki, altanki, miejsca do piknikowania. Wieczorami Kobylogórski Ośrodek Kultury organizuje tu imprezy plenerowe - w sezonie warto zapytać co jest zaplanowane.

Kiedy najlepiej przyjechać

Czerwiec - zalew otwiera sezon, wypożyczalnie sprzętu ruszyły, tłumów jeszcze nie ma. Woda jeszcze chłodna, ale przy dobrej pogodzie nadaje się do kąpieli. Idealne warunki do kajakowania i pieszych spacerów.

Lipiec i sierpień - szczyt sezonu. Plaża tętni życiem, wszystkie atrakcje czynne, pogoda gwarantowana. Rezerwuj chatki z wyprzedzeniem - te terminy schodzą pierwsze.

Wrzesień - ukryty skarb. Woda nadal ciepła, tłumów nie ma, wypożyczalnia jeszcze działa, wokół zalewu zaczyna się złota jesień. Jedna z recenzji gości na Google Maps mówi wprost: „To jedno z naszych ulubionych miejsc wypadowych z Wrocławia na weekend. 100% POLECAM!"

Październik i poza sezonem - zalew ma swój spokojny urok. Spacer ścieżką wokół wody w porannej mgle to doświadczenie zupełnie inne niż sierpniowe tłumy. I właśnie wtedy jest tu najciszej.

Z chatki do zalewu - pięć minut

Obie chatki - Chatka u Dawka i Solna Chatka - leżą pięć minut spacerem od zalewu. Możesz wyjść rano z kawą w termosie, usiąść na ławce przy wodzie i wrócić przed śniadaniem. Albo iść wieczorem z dziećmi na spacer ścieżką wokół zalewu z latarkami - tak jak robią to nasi goście od lat.

Zajrzyj na cennik i zadzwoń: +48 505 024 033. Sprawdź też stronę Solnej Chatki jeśli jedziesz z dziećmi - ma pięć sypialni i plac zabaw tuż obok.

Kalisz i okolice - gdzie jechać na weekend żeby naprawdę odpocząć

Kalisz to jedno z najstarszych miast w Polsce - i jedno z tych miejsc, gdzie ludzie żyją w niezłym tempie przez cały tydzień, a potem w piątek wieczór zaczyna się szukanie: dokąd pojechać, żeby choć przez dwie doby ten rytm zatrzymać.

Odpowiedź jest bliżej niż myślisz. Kobyla Góra leży 55 kilometrów od Kalisza. Niecała godzina jazdy samochodem. To dosłownie bliżej niż wiele miejsc gdzie kaliszanie jeżdżą na zakupy.

Godzina jazdy - i jesteś w zupełnie innym miejscu

Z Kalisza jedziesz na zachód przez Ostrzeszów - droga prosta, przez wsie i lasy, bez autostradowego tłoku. Ostatnie kilkanaście kilometrów przez Wzgórza Ostrzeszowskie zmienia krajobraz - robi się bardziej pagórkowaty, pojawia się las, znikają billboardy. I kiedy skręcasz w ulicę Wincentego Rudy w Kobylej Górze, czujesz że ta godzina drogi przeniosła Cię dalej niż wskazują kilometry.

Kobyla Góra leży na granicy Wielkopolski i Dolnego Śląska - historycznie to pogranicze, i to widać. Inny mikroklimat, inne lasy, inne powietrze niż w Kaliszu.

Co tu jest, czego szukasz po tygodniu w mieście

Dwa drewniane domki z bali - każdy na wyłączność dla Twojej grupy. Żadnych obcych sąsiadów, żadnego recepcjonisty czekającego kiedy wyjdziesz. Wchodzisz, jesteś u siebie przez cały czas pobytu.

W środku prywatne SPA: jacuzzi czteroosobowe z koloroterapią, sauna infrared i grota solna z tężnią. Wszystko bez dopłat. Na zewnątrz altana z grillem, balia ogrodowa, boisko, plac zabaw i rowery. Pięć minut spacerem - Zalew Blewązka z piaszczystą plażą, kajakami i szkołą windsurfingu.

Chatka u Dawka ma cztery sypialnie dla maksymalnie 12 osób. Solna Chatka ma pięć sypialni i plac zabaw w kształcie statku - lepsza gdy jedziesz z dziećmi. Obie stoją niedaleko siebie - dwie rodziny z Kalisza mogą zarezerwować obydwie i mieć prywatność plus wspólne wieczory przy grillu.

Co robić przez weekend

Sobotni poranek - zalew. Pięć minut spacerem i jesteś na plaży. Kajaki, rowery wodne, spacer ścieżką wokół wody. Latem kąpiel, jesienią spacer w kolorach złotej Polski. Przy samym zalewie Drewniana Chałupa serwuje jedzenie i ma park rozrywki z parkiem linowym dla dzieci.

Sobotnie południe - las. Lasy wokół Kobylej Góry to grzybobranie od sierpnia do października i jagody w czerwcu i lipcu. Szlaki piesze i rowerowe, rowery są w chatce.

Sobotni wieczór - grill, balia, sauna. Ten wieczór sam się organizuje - nie trzeba planować.

Niedziela - powolny poranek. Kawa przy kominku. Wyjazd kiedy sami zdecydujecie.

Kalisz blisko, ale wystarczająco daleko

To jest ta odległość, która działa. Za blisko - nie czujesz że naprawdę wyjechałeś. Za daleko - podróż sama w sobie jest stresem. 55 kilometrów i godzina spokojnej jazdy to złoty środek.

Wracasz w niedzielę popołudniu do Kalisza, a poniedziałkowy poranek jest inny. Masz te dwa dni z sobą, nie tylko za sobą.

Zajrzyj na cennik i zadzwoń: +48 505 024 033.