Detox brzmi jak hasło z magazynu wellness - coś z sokami z jarmużu i poranną jogą na macie. Ale to nie o to chodzi. Prawdziwy detox to nie dieta. To odcięcie od wszystkiego co Cię codziennie atakuje - powiadomień, hałasu, decyzji, pośpiechu. I danie ciału i głowie przestrzeni żeby wróciły do siebie.
Kobyla Góra nadaje się do tego wyjątkowo dobrze. Nie dlatego że jest tu jakiś specjalny program - właśnie dlatego że go nie ma.
Wyobraź sobie piątek wieczór. Przyjazd, bagaże, pierwsze wejście do jacuzzi. Telefon ląduje w torbie - nie na szafce nocnej, w torbie. Na jutro nie ma planu. Jest tylko: wstanę kiedy się obudzę.
Sobota rano - cisza. Kawa albo herbata przy oknie na las. Nikt nic nie chce. Nikt na nic nie czeka. Możesz siedzieć godzinę przy tym oknie i to jest w porządku.
Potem sauna. Nie dlatego że masz plan na detox - ale dlatego że ciało samo mówi że chce się rozgrzać. Dwadzieścia minut w saunie infrared, pot, myśli które się wyciszają jedna po drugiej. Wychodzisz i jesteś spokojniejszy niż wszedłeś.
Grota solna po saunie - kwadrans wśród brył soli, dźwięk solanki w tężni, relaksacyjna muzyka. Tu mózg przestaje przetwarzać. Naprawdę.
Obiad - gotujesz co chcesz albo zamawiacie do domku. Nie ma restauracji z kartą i kelnerem który pyta czy wszystko okej. Jest kuchnia i własny stół.
Popołudnie - spacer przy zalewie albo leżak w ogrodzie. Bez celu, bez mety. Wracasz kiedy chcesz.
Wieczór - grillowanie przy altanie, ogień, balia. Rozmawiasz albo milczysz. Oboje są okej.
Niedziela - powtórka z soboty, ale jesteś już głębiej w tym rytmie. Wyjeżdżasz późnym popołudniem. W drodze powrotnej jest coś innego niż zwykle - milczysz, ale nie z braku tematu. Po prostu jest dobrze.
Miejskie spa działa przez cztery godziny i potem wychodzisz z powrotem w hałas. Zabieg skończył, metro, korki, powiadomienia. Efekt relaksacji znika w 45 minut.
Chatka daje Ci to przez cały pobyt - dwa dni, trzy, pięć. SPA jest Twoje przez całą dobę, nie przez cztery godziny. Możesz wejść do sauny o siódmej rano i o dwudziestej drugiej - bez dopłat, bez rezerwacji, bez kolejki.
I nie ma wyjścia na zewnątrz do hałasu. Za progiem jest las. Ciszej niż w mieście nawet w południe.
Dla osób po intensywnym kwartale w pracy - kiedy wiesz że zrobisz mało i możesz odetchnąć.
Dla par które nie pamiętają kiedy ostatnio spędziły dwa dni bez żadnych obowiązków, dzieci u dziadków, bez planu.
Dla kogoś kto jest na granicy wypalenia i potrzebuje zatrzymania, nie kolejnej aktywności.
Dla każdego kto miał dość i chce po prostu być przez chwilę w lesie z sauną i ciszą.
Nie ma tu programu detox. Jest chatka, las, SPA i dwa dni kiedy możesz robić tyle ile chcesz - łącznie z niczym.
Chatka u Dawka na dwie osoby - cztery sypialnie, prywatne SPA, kominek. Albo we dwoje w jednym domku z pełną prywatnością przez cały czas. Zajrzyj na cennik i zadzwoń: +48 505 024 033.